Patron

Ignacy Jan Paderewski wielki pianista, kompozytor i mąż stanu, szczycił się przyjaźnią i szacunkiem głów koronowanych, wybitnych polityków i artystów, był prawdziwym obywatelem świata, jednym z najpopularniejszych muzyków przełomu XIX i XX wieku, wspaniałym pianistą podziwianym na wszystkich kontynentach, a zarazem wielkim mężem stanu uznawanym za wzór i symbol szlachetnego patrioty, zawsze wiernego ideałom wolnej, niepodległej ojczyzny.

Wczesne lata nauki nie zapowiadały wielkiej kariery pianistycznej, jaka stała się udziałem Paderewskiego po ukończeniu studiów pianistycznych w Wiedniu. Teodor Leszetycki, u którego Paderewski podjął studia, uznał wiek 24 lata za zbyt późny na rozpoczęcie przygotowań do kariery koncertującego wirtuoza. Paderewski nie zrażony tym poglądem, ćwicząc po kilkanaście godzin dziennie, sprostał wymaganiom profesora.

Recitale w Wiedniu (1887) i Paryżu (1888) stały się początkiem wielkiej kariery pianistycznej Paderewskiego, trwającej - z przerwą na działalność polityczną, kiedy to sprawował funkcję premiera pierwszego polskiego rządu oraz ministra spraw zagranicznych - do 1938 roku. Pytany po latach o tajemnicę swego powodzenia odpowiadał:

“Powodzenie swoje zawdzięczam w jednym procencie talentowi, w dziewięciu procentach szczęściu, a w dziewięćdziesięciu procentach pracy. Praca, praca, i jeszcze raz praca: oto największa tajemnica powodzenia.”

Będąc uznanym i zamożnym, dawał dowody swej wielkiej hojności i dobroci, fundując nagrody, konkursy i stypendia. W roku 1910, w pięćsetną rocznicę bitwy pod Grunwaldem, ufundował w Krakowie pomnik upamiętniający to wydarzenie.

W latach pierwszej wojny światowej nie szczędził sił i środków finansowych na rzecz ojczyzny. Podczas koncertów w Stanach Zjednoczonych propagował ideę niepodległości Polski, zyskując przychylność prezydenta W. Wilsona. Wybuch II wojny światowej był dla Paderewskiego ponowną (niestety ostatnią) okazją wyrażenia solidarności z ojczyzną. Ponownie zbierał fundusze i rozmawiał z politykami.

Pozostawił po sobie pamięć człowieka bezwzględnie uczciwego i szlachetnego. Ktokolwiek miał z nim styczność, zachował wspomnienie czegoś pozytywnego, bo każde życiowe zadanie traktował niesłychanie odpowiedzialnie, o czym również świadczą poniższe słowa Mistrza:

“Jeżeli ktoś pragnie mieć sam dla siebie przyjemność z gry – może po prostu grać. Jeżeli jednak pragnie, aby jego gra sprawiała przyjemność innym – musi stale pracować.”